Marcin Makowski

Max


Max poczuł skurcz w mięśniu gdy tylko mężczyzna stojący obok wyciągnął z jego pośladka igłę. Rozejrzał się niepewnie. Był zbyt wyczerpany aby zareagować. Jego oczy zrobiły się mętne. Usiadł na ziemi i ciężko uniósł głowę. Potem ją spuścił. Powoli osunął się z chwiejnych nóg na ziemię. Zatopił się w śniegu. Przez moment dyszał ciężko roztapiając wokoło śnieg. Poczuł, że coś dziwnego dzieje się z jego ciałem. Zrobiło się niezwykle cicho. Zmrużył oczy. Potem zamknął je na zawsze. Śnieg wciąż prószył przykrywając go białym puchem.

Max wysunął się z taczki tuż po tym jak przejechał na niej parę set metrów. Wylądował pod drzewem. Łopata z trudem pokonywała opór zmarzniętej ziemi i twardej gliny. Max był już zupełnie zimny i sztywny. Mała dziura powoli zamieniała się w dół, a ten w grób. Max był zbyt ciężki aby móc go po prostu podnieś i wrzucić do dołu. Został do niego wciągnięty i wewnątrz upchany. Grudy ziemi zaczęły na niego spadać. W końcu w całości go pokryły. Został przydeptany i przyklepany. Łopata zgarnęła śnieg na ziemię tak aby zatrzeć wszystkie ślady. Potem unicestwiono go do końca niszcząc wszystko to co było z nim związane. Schowano też jego miskę i obrożę.

22.02.06
Marcin Makowski






© Copyright by Marcin Makowski