![]() | |||||||||||
SamośćTrent Reznor ma rację1, Radek Pasternak ma rację2, Piotr Siwecki ma rację3, ale Ken Wilber już nie4. Zatytułowany roboczo dyptyk "Now and then" posiada następujący fragment: Zawsze gdy zasypiam kładę się na twojej stronie aby ręce nie szukały twojego ciała. Zawsze gdy się budzę zastanawia mnie, gdzie poszłaś, czy miałaś dziś wcześniej do pracy. Nigdy nie mogę sobie tego wszystkiego wytłumaczyć. Nigdy nie mogę przestać. Ale to nieprawda, przynajmniej nie teraz. Kładąc się spać przytulam się do poduszki, obejmuję ją mocno, jedyną, która tego chce2. Zasypiam ze łzami w oczach; nie widzę żadnych rozwiązań i myślę, że nie ma żadnej układanki, którą muszę ułożyć. Myślę, że wszystko jest już absolutnie spalone. Budzę się z ciałem w łóżku, ale to tylko moje ciało wtulone w poduszkę. Dźwigam je, napełniam pokarmem, próbuję zmusić do podstawowych czynności życiowych. Jest coraz gorzej i zaczynam bać się o siebie. Gorgiasz też miał rację5. Z P* nie jesteśmy już razem prawie rok. Trent Reznor miał rację absolutną1. Próbując to wszystko ogarnąć napisałem: Znałem kobietę która obiecywała mi że pójdzie za mną na koniec świata a jak przyszło co do czego to nie miała w co się ubrać Ten sarkastyczny tekst pomimo humorystycznego akcentu zawiera moją absolutną bezsilność wobec tego co zaistniało. P* mnie kochała, a nawet dalej kocha, zresztą z wzajemnością. Co do tego nie ma wątpliwości. Nie ma drugiej tak pełnej dobroci i serdeczności dla innych ludzi jak P*. Ale P* zawsze miała własny świat, jeżeli coś było dla niej prawdą, nie weryfikowała tej wiedzy. Gdy uwierzyła, że musi zakończyć ten związek (dla tzw. lepszego dobra) nic nie mogło już jej powstrzymać. Wszystko zostało zniszczone w ciągu paru tygodni. Bret Easton Ellis miał rację6. Ktoś mógłby powiedzieć, że to banał. Bo może i jest to banał. Ktoś mógłby powiedzieć - w morzu jest pełno rybek. Ale nie o rybki tu chodzi. P* wierzyła w nas i ja wierzyłem jej gdy mówiła, że to wszystko na zawsze, że to wszystko jedyne, unikalne. Ale P* nie była w stanie wyjść poza swoje mechanizmy, ja miałem kłopoty z wyjściem poza swoje. Coś pięknego rozsypało się w sposób tak bezsensowny, że czasami kompletnie nie rozumiem co się stało. Problemem nie jest rybka - nie jest nim brak kogoś. Problemem jest brak morza. Tadeusz Różewicz miał rację7. Problemem jest brak możliwości wystąpienia prawdziwej relacji. Relacji, która nie będzie powierzchowna, relacji, w której nie będzie chodzić o branie czegoś od kogoś, ale właśnie o danie siebie, relacji, której sensem będzie docieranie do wnętrza drugiej osoby. Wszystkie relacje jakie obserwuję, zachodzą bo ktoś może coś z nich otrzymać. Otrzymać pieniądze, otrzymać ciało, otrzymać pocieszenie, otrzymać cokolwiek. Kiedy możliwość czerpania korzyści ustaje - relacje także ustają. Ekonomia dusz. Często słyszę, że chodzi przecież o to, aby było dobrze i przyjemnie. Ale to prowadzi jedynie do ucieczki, wtedy kiedy są problemy. Zawsze sobie myślę, że nie chodzi o to aby było dobrze, ale o to aby było właściwie. Dobrze jest gdy na twój dom nie spadnie nigdy bomba, lecz właściwie jest wtedy, gdy w ogóle nie ma wojny. Straciłem wiarę w to, że istnieje ktoś na tym świecie, kto chciałby szczerze odkryć kogoś innego niż on sam. Kogoś, dla kogo drugi człowiek byłby istotny ze względu na całość swojego bytu. Stąd samotność oznaczająca po prostu brak ludzi obok, przeradza się w samość oznaczającą brak ludzi, którzy w ogóle, mogliby być. 1. Trent Reznor, HALO_FOURTEEN, Left, Somewhat Damaged, fragment: it's funny how everything that swore it wouldn't change is different now 2. Radek Pasternak, Co rok lato, Układając się do snu, cały wiersz, a szczególnie fragment: jak dobrze się do ciebie przytulić jedyna która tego chcesz moja kochana poduszko jak dobrze jak sztucznie jak pusto pusty pokój odbija głuche uderzenia serca wybijając rytm pustych nocy 3. Piotr Siwecki, Bios, SMS 1, Minimalbooks, Olsztyn 2002 4. Ken Wilber, Krótka Historia Wszystkiego s. 39 , Jacek Santorski & Co, Warszawa 2007 5. Nieco zmodyfikowane postulaty Gorgiasza brzmią następująco:
...tam gdzie przyroda i ziemia, życie i woda, widziałem pustynny krajobraz, aż po sam horyzont, coś w rodzaju krateru, gdzie ani rozsądku, ani światła, ani ducha, które można objąć umysłem na dowolnym poziomie świadomości, a gdy podeszło się bliżej, myśli cofały się i umysł cofał się niezdolny do podjęcia takiego wezwania. Moja wizja była tak wyraźna, tak rzeczywista, tak istotna dla mojego jestestwa, że aż abstrakcyjna w swej przejrzystości. Oto świat, który mogę zrozumieć, oto życie, jakie prowadzę, rzeczy, wokół których krążę, oto moja dziedzina poznania. Otóż tak właśnie wygląda geografia, wokół której obracać się ma rzeczywistość: /nigdy, przenigdy/ nie przyszło mi do głowy, że ludzie są dobrzy, albo że człowiek może się zmienić, albo że świat mógłby być lepszy dzięki prostej przyjemności radowania się uczuciem, spojrzeniem, gestem, albo dzięki czyjejś miłości i dzięki czyjemuś oddaniu. Nic się nie potwierdzało, wyrażenie "wielki duchem" nie przystawało do niczego, było banałem, czymś w rodzaju kiepskiego żartu. Seks to matematyka. Indywidualność nie wchodzi już w grę. Cóż może znaczyć inteligencja? Zdefiniuj rozum. Pragnienie -- bez sensu. Intelekt nie jest lekarstwem. Sprawiedliwość umarła. Strach, wyrzuty sumienia, niewinność, współczucie, poczucie winy, strata, porażka, żal -- to stany i uczucia, których już nie ma. Myślenie niepotrzebne, świat dzisiaj nie myśli. Zło jest tym, co trwa wiecznie. Bóg nie żyje. Miłości wierzyć nie można. Powierzchnia, powierzchnia, to co na wierzchu, tylko to się liczy.. 7. Tadeusz Różewicz, Spadanie, cały tekst, a w szczególności fragment: bywało niegdyś także drugie dno obecnie istnieje jeszcze mgliste wspomnienie ale dna już nie ma i nikt nie może stoczyć się na dno ani leżeć na dnie
03.06.08 |
|||||||||||