Marcin Makowski

Zdjęcie które widzę


Zdjęcie które widzę ma w sobie coś z dawnego zapachu, coś ze starych czasów, coś z tego co mają tylko wspomnienia. Zdjęcie które widzę ma w sobie coś z historii, coś z odgrzebywania gruzów pamięci, coś ze wspomnień o czymś dobrym. Jest to dobre, widzieć i wiedzieć że jest dobre, że jest coś, że jest nawiązanie, jest kontekst, jest dobrze. Dalej, dobrze widzieć i wiedzieć, że jest jakaś inna przestrzeń, jakaś inna forma, ponad którą unosi się treść i mieć wrażenie że to rzeczywiście prawda, że tak. Że zdjęcie które oglądam obrazuje ducha, wielkie wartości, a nie jedynie chwilę zatrzymaną pomiędzy jednym łykiem piwa, kolejnym pierdnięciem i ostatecznym rzygnięciem. Że zdjęcie które oglądam jest prawdą, że to, co na nim, jest wieczne i trwałe, że później trwa nadal gdy rozejdą się już wszyscy. Zdjęcie które widzę, jest oznaką rzeczy dobrych, tego, że są dobre rzeczy, że tak. Jest jak piękna rama, którą potem możesz na siebie nałożyć i przez tę chwilę myśleć, że ty też możesz być jak ze zdjęcia, bez potrzeb niskich i trywialnych jak oddawanie moczu do perłowej muszli. Zdjęcie które widzę mówi mi, że ja też mogę pojechać w to miejsce i być tam i czuć się tam, jak czuję patrząc na te zdjęcie, dobrze się czuć, jak ze zdjęcia. Że gdy pojadę tam i stanę tam, to napłyną do mnie te wszystkie myśli i uczucia, że zanurzę się w kolorycie czasów dawnych, poczuję ten klimat, ten zapach, to zdjęcie. I nie będzie dalej nic poza zdjęciem, nie będzie trywialnych spraw jak zagubienie bagażu czy kłótnia w autobusie, błądzenie w szukaniu drogi. Zdjęcie które widze roztacza przede mną nadzieję na to, że mogę tam być i być innym niż jestem tutaj, że przecież, że właśnie tam. Jest to dobre, widzieć i wiedzieć że miejsce to jest i ma ludzi swoich i ma tych, którzy zrobią takie zdjęcie które widze teraz. Mówię więc sobie, pojadę tam, zrobię kolejne zdjęcie i czuć się będę jak ze zdjęcia. I słońce wtedy też tak będzie lekko przygaszone, a budynki wyraziste i że ci ludzie też jak ze zdjęcia będą, wyostrzeni i zamgleni i niemi i nie usłyszę w ich głosie obelg i rzeczy niskich i trywialnych jak oddawanie moczu do perłowej muszli. Zdjęcie które widze mówi to właśnie do mnie, ma to coś, ma ten kształt, ma posmak.

Zanurzam się więc bardziej w tym zdjęciu, przygaszając światło lampki i zasłaniając żaluzję. Dalej parzę odpowiednio dobrą kawę zalaną do gustownej filiżanki. Jeszcze ciastka rozkładam przed sobą i w bujanym fotelu oglądam moje zdjęcie. Zdjęcie które widzę i kawa aromatyczna którą popijam i ciastko które zagryzam przed popiciem kawy ma w sobie coś z odpoczynku, z wakacyjnej wędrówki przed zachodem słońca, ma to coś z pozdrowień znad morza i znad gór, coś z pięknego kalendarza i programów na discovery o słynnych ludziach. Mógłbym tak trwać teraz z moim zdjęciem nie myśląc o sprawach niskich i trywialnych takich jak oddawanie moczu do perłowej muszli, jak wydłubywanie gilów z nosa, jak podcieranie odbytu papierem i sprawdzanie czy już czysty. Ze zdjęciem które oglądam daleki jestem od tego, czego nie ma na zdjęciu, od tych spraw niskich i trywialnych, tych spraw nieciekawych, niedobrych tak jak to zdjęcie które widzę.



11.08.06
Marcin Makowski






© Copyright by Marcin Makowski